Gazetka SMS wydanie marzec 2015

Autorzy numeru: Małgorzata Pankowska, Rubina Avetisyan, Jakub Niklas, Jakub Słoma, Malwina Juchiewicz, Zofia Franzkowiak, Mateusz Trocha, Anna Konarzewska, Natalia Oszmałek, /Laura Sobiech, Luiza Wolska, Jakub Łukowski, Jakub Dydymski, Maria Bnasiak, Oliwer Reiter
Współpraca: Teresa Rybicka, Iwona Wolicka, Mirosław Górny
Opieka redakcyjna: Krystyna Sładkowska

Spis treści:
-Wywiad z panią Moniką Lecińską- pedagogiem szkolnym
-Wywiad z Anną Konarzewską i Zofią Franzkowiak- akrobatkami z klasy VA
-„Drzwi otwarte” naszej szkole
-Wyjście do Teatru Edukacji-spektakl „W imię przyjaźni”
-Portret mojej babci słowami malowany
-Nasze odpowiedzi na „List Diabła Morskiego” z wiersza Bolesława Leśmiana „Przygody Sindbada Żeglarza”
-Nasza twórczość- „Zaklęcia”
-Poznawanie zjawisk fizycznych
-Filifionki i Włóczykije, czyli różne postawy wobec życia
-Poruszamy naszą wyobraźnię i wyjaśniamy powstanie roślin, zwierząt i zjawisk przyrody
– Ciekawa książka- Alfred Szklarski „Tomek w Krainie Kangurów”
-Ciekawostki z życia zwierząt- Niedźwiedź polarny
-Mój Poznań

Wywiad z panią Moniką Lecińską- pedagogiem szkolnym

  • Jakimi sprawami jako szkolny pedagog się Pani zajmuje?
  • Pedagog zajmuje się szeroko pojętą pomocą psychologiczno – pedagogiczną, to organizowanie tej pomocy uczniom w szkole odpowiednio do potrzeb dzieci, podejmowanie działań wychowawczych i profilaktycznych wynikających z programu wychowawczego i profilaktyki, wspieranie w tych działaniach nauczycieli i rodziców, rozpoznawanie indywidualnych potrzeb uczniów i przyczyn niepowodzeń szkolnych a także działania związane z pomocą materialną, a dla uczniów w trudnej sytuacji życiowej, współpraca z instytucjami pozaszkolnymi, działającymi na rzecz dzieci i rodzin.
  • Z jakimi problemami spotyka się pani jako pedagog najczęściej?
  • Z bardzo różnymi od szeroko pojętych wychowawczych problemów, głównie z zachowaniem na terenie szkoły (brak szacunku, agresja słowna, nie przestrzeganie zasad i norm szkolnych) rodzinnych, materialnych po problemy w nauce, m.in. trudności w opanowaniu techniki pisania i czytania (w młodszych klasach), zaburzenia analizatorów wzrokowego i słuchowego, trudności z opanowaniem ortografii i matematyki, trudności z opanowaniem materiału czy ze zrozumieniem czytanego tekstu (w klasach starszych).
  • Kiedy dokonała pani decyzji o wyborze zawodu i co się na nią złożyło?
  • Tak naprawdę to od dziecka chciałam pracować w szkole. Moją ulubioną zabawą była zabawa w szkołę, miałam nawet dziennik lekcyjny zrobiony z zeszytu…, ale tak na poważnie, to złożyło się na to kilka rzeczy: wychowanie w rodzinie nauczycielskiej, podjęte studia pedagogiczne, praktyki w szkole, a potem praca jeszcze na studiach w charakterze pedagoga szkolnego w zastępstwie – utwierdziły mnie w wyborze tego zawodu pod koniec studiów.
  • Co jest dla Pani najtrudniejsze w tym zawodzie, a co daje satysfakcję?
  • Najtrudniejsze jest to, że niestety nigdy nie da się pomóc zawsze i każdemu, zdarzają trudności nie do pokonania w szkole, np. finansowe czy prawne, na które nie mamy wpływu To może zabrzmi banalnie, ale satysfakcję i radość sprawia mi dobrze wykonana praca, kiedy uda się pomóc dziecku, rodzinie, kiedy widać zrobiony krok do przodu. Cieszę się, kiedy dzieci same przychodzą porozmawiać, to znaczy , że mają do mnie zaufanie.
  • Co jest według Pani najważniejsze w zawodzie pedagoga?
  • Umiejętność słuchania, uczciwość, wrażliwość na drugiego człowieka, chęć pomagania oraz umiejętność współpracy i sztuka kompromisu, ponieważ bez tego nie da się pomagać uczniom, są to czasem długie rozmowy, konsultacje, dyskusje, wymiany spostrzeżeń z innymi nauczycielami, rodzicami pracownikami szkoły i nie tylko. Zawód pedagoga to również często praca „w pojedynkę”, wymaga dużej samodyscypliny w organizacji swojej pracy, to odpowiedzialność za drugiego człowieka.
  • Lubi Pani zawód, który Pani wykonuje?
    Taaak! Baardzo!! Wielką zaletą tego zawodu jest ogromna satysfakcja z pomagania, różnorodność problemów, jest ciekawie, zawsze inaczej, nie sposób się nudzić
  • Czy gdyby miała pani taką możliwość, wybrałaby pani jeszcze raz ten zawód?
  • Oczywiście.
  • Co pani podoba się najbardziej w naszych uczniach, a co najmniej?
  • Podoba mi się ich kreatywność pomysłowość , chęć rozwijania swoich pasji sportowych, artystycznych czy naukowych oraz ta „ odrobina „ szaleństwa, radość, spontaniczność, mniej podoba mi się czasami brak szacunku do siebie, wymykające się wulgaryzmy czy brak chęci do czegokolwiek… Na szczęście tych pozytywnych cech jest dużo więcej
    Jakie cechy charakteru ceni pani w ludziach najbardziej?
  • Tolerancję, altruizm, uczciwość, pracowitość, kreatywność oraz poczucie humoru i optymizm (który
    zaraża).
  • Co Pani stawia w życiu na pierwszym planie?
  • Rodzinę i przyjaciół.
  • Co daje Pani największą radość?
  • Dobrze wykonana praca oraz spędzanie czasu z bliskimi.
  • O czym pani marzy?
    Nie mam jakiś wyszukanych marzeń: To zdrowie i szczęście mojej rodziny.
  • Pani zainteresowania, pasje?
  • Uwielbiam podróże, poznawanie nowych miejsc, wyprawy rowerowe.
  • Książka, którą zapamiętała pani na zawsze?
  • „Mały Książę”
  • Miejsce, w którym lubi Pani wypoczywać?
  • To nasze Morze Bałtyckie …
  • Który przedmiot był pani ulubionym przedmiotem w szkole podstawowej, a który stanowił „piętę achillesową”?
  • Język polski i biologia były moimi ulubionymi przedmiotami .Tak naprawdę to lubiłam się uczyć i nie było przedmiotu, który by mi sprawował jakąś większą trudność.
  • A jaką była pani uczennicą?
  • W szkole podstawowej byłam uczennicą bardzo dobrą, aktywną, lubiłam swoją szkołę
  • Szczęśliwa cyfra?
  • Pięć.
  • Pani życiowe motto?
  • „Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…”
  • Jakie ma Pani rady dla uczniów przygotowujących się do sprawdzianu szóstoklasisty?
  • Myśleć pozytywnie i wierzyć w siebie, w to , że da się radę, ale to tylko połowa sukcesu, bez systematycznej pracy na bieżąco (a nie na ostatnią chwilę!) niestety efektów nie ma.
  • Dziękujemy bardzo za udzielenie nam wywiadu. Życzymy sukcesów w pracy z uczniami.
    Redakcja „SMS69”

Wywiad z Anną Konarzewską i Zofią Franzkowiak- akrobatkami z klasy VA

  • Jak trafiłyście do naszej szkoły, szkoły o profilu akrobatyka sportowa?
  • Zosia: Mój kuzyn chodził do tej szkoły. Bardzo mi się podobał, gdy opowiadał o treningach i dlatego chciałam również spróbować.
  • Ania: I mój brat także tutaj chodził.. W moim przypadku było podobnie.
  • A wasi rodzice tez chcieli, abyście trenowały akrobatykę sportową?
  • Zosia: Moi rodzice też chcieli mnie tu zapisać.
  • Ania: Tak. Moi rodzice popierali moją decyzję.
  • Jakie były początki? Podobało się wam?
  • Zosia: Początki, jak w każdej dyscyplinie sportu były trudne.
  • Ania: Z czasem jednak treningi stawały się coraz prostsze. Trzeba było się przyzwyczaić do wytężonej pracy.
  • Ile godzin w tygodniu poświęcacie na treningi?
  • Zosia i Ania: W tygodniu ćwiczymy od trzynastu do piętnastu godzin.
  • Kto jest waszym trenerem?
  • Z. i A.: Pan Waldemar Okoniewski.
  • Wasz największy sukces?
  • Z. i A. : Naszym największym sukcesem był brązowy medal w skokach synchronicznych na trampolinie na ogólnopolskich zawodach „Młode Talenty”.
  • Od kogo otrzymujecie największe wsparcie?
  • Zosia: Najbardziej wspiera mnie rodzina, trenerzy i przyjaciele.
  • Ania: Mogę powiedzieć to samo. Największe wsparcie otrzymuję od rodziny i trenerów.
  • Jak godzicie naukę z treningami?
  • Zosia: Mamy mało czasu na naukę, ale radzimy sobie. Ania: Z pomocą bliskich dajemy sobie radę.
  • Co jest najtrudniejsze waszym zdaniem w akrobatyce?
  • Zosia: Przełamywanie strachu.
  • Ania: I skakanie nowych elementów.
  • Przeżywacie chwile zwątpienia?
  • Zosia: Czasami czuję zniechęcenie, zwłaszcza wtedy, kiedy jestem bardzo zmęczona.
  • Ania: A także wtedy, kiedy mam mało czasu, boję się czegoś…
  • Co czujecie, gdy stajecie na podium?
  • Zosia: Gdy staje na podium odczuwam radość, dumę.Ania: Zadowolenie, ulgę i szczęście.
  • Co słyszycie wtedy od trenerów?
  • Zosia i Ania: Mówią, że są z nas dumni, gratulują nam dobrych skoków.
  • Kto jest dla wzorem akrobaty?
  • Zosia: Wicemistrz świata – Artur Zakrzewski, członek naszego klubu sportowego.
  • Ania: Dla mnie również Artur Zakrzewski.
  • W przyszłości zamierzacie dalej trenować akrobatykę?
  • Zosia: Tak zamierzam dalej trenować akrobatykę.
  • Ania: Ja też chcę ćwiczyć akrobatykę i zostać trenerką tej dyscypliny sportu.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy akrobatycznych sukcesów. – Redakcja „SMS69”
Rozmawiała Małgorzata Pankowska, kl. VA

Ciekawostki z życia zwierząt- Niedźwiedź polarny

27 lutego przypada Dzień Niedźwiedzia Polarnego.
Niedźwiedzie polarne to ssaki drapieżne zamieszkujące Arktykę. Grube futro i warstwa tłuszczu chronią je przed zimnem. Włosy tworzące ich sierść są półprzezroczyste. Sierść jako całość ma zazwyczaj kolor biały lub kremowy, przez co umożliwia zwierzęciu dobry kamuflaż. Niedźwiedzie polarne mają krótki ogon i małe uszy, co pomaga im redukować utratę ciepła. Zasłaniają sobie oczy, gdy czują się onieśmielone. Są tak silnymi zwierzętami, że jednym uderzeniem mogą pozbawić człowieka głowy. Mają zaskakująco dobry węch. Potrafią wyczuć pożywienie z odległości 30 kilometrów. Prowadzą niemal morski tryb życia, potrzebują do przetrwania jedynie kawałka pływającego lodu i żywności znajdowanej w wodzie oraz miejsca do urodzenia i odchowania młodych.
Dorosły niedźwiedź potrafi biegać tak szybko jak koń.
Nowo narodzony niedźwiadek polarny waży od 200 do 700 g.
Opracowanie- Jakub Niklas, kl. VIC

Rayman Legends to zręcznościowa gra platformowa Ubisoftu, która powstała na fali sukcesu odniesionego przez poprzednią część serii- Rayman Origins. Twórcy postanowili nie zmieniać mechaniki rozgrywki, lecz odpowiednio ją usprawnili, serwując po drodze także kilka nowości. Gra przenosi nas do rozmaitych lokacji inspirowanych między innymi grecką mitologią czy też średniowieczem. Gra nadaje się zarówno dla starszych a dla młodszych
Poleca- Oliwer Reiter, kl. VIA

„Drzwi otwarte” naszej szkole

Szkoła Podstawowa nr 69 w Poznaniu po raz kolejny zorganizowała „drzwi otwarte”, które odbyły się 30 stycznia 2015 roku.
Rodzice, którzy do nas przybyli w tym dniu, mogli poznać ciekawą ofertę edukacyjną szkoły i realizowane przez nią przedsięwzięcia.
Przybyłych gości witali przedstawiciele Samorządu Uczniowskiego, którzy wręczali im przygotowane wcześniej materiały informacyjne i reklamowe, a następnie oprowadzali po budynku szkoły.
Zwiedzanie rozpoczęto się od II piętra, czyli tego, na którym przebywają uczniowie klas I- III. Nauczycielki uczące w klasach najmłodszych opowiadały na pytania rodziców, między innymi jak dzieci szybko klimatyzują się w szkole, a także z rówieśnikami. Pokazały placyk, na którym najmłodsi uczniowie w czasie przerw się bawią oraz powiedziały, jak dzieci będą oceniane. Następnie rodzice gościli na I piętrze, gdzie uczą się klasy IV-VI. Opowiedzieliśmy im o naszym Patronie szkoły- Jarogniewie Drwęskim, pierwszym prezydencie Poznania.
W stołówce z wielką radością powitały rodziców klasy pierwsze. Potem przedstawiciele Samorządu Uczniowskiego zaprowadzili gości do sali gimnastycznej, gdzie akurat trwała lekcja wychowania fizycznego. Ostatnim miejscem, które zobaczyli zwiedzający szkołę rodzice byliśmy był tzw. „balon” sportowy, gdzie uczniowie klas sportowych ćwiczą akrobatykę.
Na końcu rodzice wypełniali ankietę, w której przedstawili swoją opinię i wrażenia po wizycie w naszej szkole. „Drzwi otwarte” zakończyły się około godziny osiemnastej.
Rubina Avetisyan, kl. VIC

Wyjście do Teatru Edukacji-spektakl „W imię przyjaźni”
9 lutego 2015 roku o godzinie jedenastej udaliśmy się do Teatru Edukacji, aby obejrzeć przedstawienie pt. „ W imię przyjaźni”.
W sali zajęliśmy piąty i czwarty rząd. Gdy zgasło światło, skupiliśmy się na spektaklu. Na początku poznaliśmy dwie bohaterki- Agę i Majkę, uczennice gimnazjum. Później na scenie pojawił się Adam- zwany przez dziewczyny „nowym”.
Ta trójka uczniów wykonała duży transparent, a następnie otrzymała kolorowe puszki- wszystko po to, żeby zebrać pieniądze na szczytny cel- leczenie chorych dzieci. Ich nauczyciel pokazał im, gdzie znajduje się urna, do której mieli wrzucić zebrane fundusze i zapoznał ich z trasą „ charytatywnej wyprawy”.
Po udanej zbiórce pieniędzy stało się coś strasznego. Złodziej w kominiarce napadł grupę nastolatków i zabrał im jedną z puszek. Wydawało się, Adam- „nowy” okazał się być bohaterem, goniąc przestępcę, uratował pieniądze. Dziewczyny gratulowały koledze odwagi.
Wreszcie nadszedł uroczysty moment przesypania pieniędzy do urny. Majka zebrała same monety. Adam miał tyle samo banknotów, co miedziaków, Aga zaś pochwaliła się, że jej puszka jest bardzo lekka, bo, jak sądziła, jest w niej pełno papierowych pieniędzy. Otworzyła pojemnik i wtedy okazało się, że jest on … pusty. Po tym wydarzeniu nauczyciel zadzwonił na policję i wszczęto śledztwo. Sprawa stała się skomplikowana. Z całej trójki uczniów najbardziej podejrzany był „nowy”. Aga bardzo szybko posądziła go o kradzież. Majka natomiast nie chciała uwierzyć w winę chłopca i szukała rozwiązania zagadki. Przypadkowo zdobyła list prawdziwego złodzieja, z którego wynikało, iż Adam doskonale nadawał się na ofiarę z powodu swojej nieśmiałości i małomówności.
W końcu jednak historia ta zakończyła się dobrze. Okazało się, że nieszczęsna puszka Agi otworzyła się podczas bójki ze złodziejem, a jej zawartość leżała w plecaku. Przestępca zaś uciekł z pustym pojemnikiem, który odzyskał Adam. Poza tym udało się pobić zeszłoroczny rekord zbiórki o 10 złotych.
Przedstawienie podobało się nam. Historia ukazana w spektaklu uświadamia widzom, jak łatwo można osądzić człowieka, sugerując się nieprawdziwymi informacjami i plotkami. Warto sprawdzić najpierw wszystkie fakty, aby nie zrobić krzywdy drugiemu człowiekowi, niesłusznie oskarżając go o czyny, których nie popełnił. Przedstawienie daje też odpowiedź na pytanie, jakie są źródła przyjaźni i kiedy jest ona prawdziwa. Pokazuje, że wymaga ona poświęcenia i zaufania. Jest zjawiskiem piękny m, ale niejedno ma imię.
Oprócz dobrej gry aktorów, na naszą uwagę zasłużyła też scenografia, a zawłaszcza wykorzystanie przez twórców przedstawienia niewidzianego przez nas wcześniej urządzenia, za pomocą którego bardzo mocnym światłem wyświetlano różne animacje. Wyjście do teatru możemy uznać za udane.
Jakub Niklas, Jakub Słoma, kl. VIC

Poruszamy naszą wyobraźnię i wyjaśniamy powstanie roślin, zwierząt i zjawisk przyrody

Dawno, dawno temu, gdy ludzie nie wierzyli w Boga i byli bardzo źli, On dla udowodnienia swego istnienia i swej wielkości oświadczył, że jeśli ludzie zmienią swe postępowanie, sprawi, że błyskawice i pioruny, których tak się bali, znikną. Oni Go jednak nie posłuchali. Wtedy Bóg wpadł w furię, zaczął miotać piorunami, aż cała ziemia stanęła w płomieniach. Przerażeni ludzie przysięgali, że zmienią swoje zachowanie i błagali Go o litość. Wtedy Bóg cofnął pioruny. Zdarza się jednak, że gdy się zdenerwuje się podłością ludzi, dalej miota piorunami.
Jakub Łukowski, kl. VC

Dawno temu, kiedy na świecie nie żyli jeszcze ludzie tylko same zwierzęta, wydarzyła się pewna historia.
Jak co dzień po drzewach skakała wiewiórka, która marzyła o puszystym ogonie. Nie wiedziała, jak go zdobyć, toteż poszła do sowy, która sławna była z mądrości, by powiedziała jej, gdzie można dostać taką wspaniałą kitę. Ta jednak nie wiedziała, ale poradziła jej, żeby poszła do zająca i poprosiła go o radę, bo przecież zwierzak ten pysznił się pięknym ogonkiem. Wiewiórka tak też zrobiła. Szaraczek dał jej trochę puszku ze swego ogona i poradził, by zwróciła się również do innych zwierzątek z aksamitnymi, mięciutkimi kitkami, aby uczyniły to samo. Uradowane stworzenie podziękowało i pobiegło do lasu. Chodziło tak do wszystkich jego mieszkańców i dostawało od nich kawałki puszystej sierści. I tak właśnie wiewióreczki mają dziś ogromne, puszyste kity, którymi zachwycają dzieci i dorosłych.
Anna Konarzewska, kl. VA

Kilkaset lat temu, kiedy świat zaczynał się rozwijać, mieszkała nad rzeką Nil mała, zielona żabka. Pewnego dnia zobaczyła, że obok jej domku rośnie jakaś roślina. Spróbowała jej i po chwili jej oczy stały się czerwone. Następnego poranka, kiedy skakała z kamienia na kamień, ujrzała potężne drzewo z pomarańczowymi owocami. Była głodna, więc ich zjadła kilka. Nagle jej łapki stały się pomarańczowe. Żabcia była zasmucona, ale musiała się pogodzić ze swoim losem. Dlatego teraz, kiedy kumka, wyraża swój żal i smutek żałuje swojej ciekawości.
Zofia Franzkowiak, kl. VA

Nasza twórczość- „Zaklęcia”

Na głowę stracha,
Na kawałek ciacha,
Na miskę zupy,
Na szalone koguty,
Na krawat dziadka,
Na bluzę uszatka,
Na zielone żaby,
Na wypite kawy,
Na brudne kalosze,
Na słowo proszę,
Zaklinam Cię!
Na cielsko wieloryba,
Na zjedzonego grzyba
Na miotłę wiedźmy,
Na słowo siedźmy
HOKUS POKUS, HOKUS POKUS
Od teraz jesteś pracowity obiboku.

Na nogę pawiana,
Na dziób pelikana,
Na ogon walenia,
Na rogi jelenia,
Na wąsy kota,
Co wełną miota,
Na szyję żyrafy,
Na drzwi od szafy.
Zaklinam Cię!
Na końskie kopyta,
Na ogon indyka,
Na szczypce raka,
Na skrzydła ptaka,
Zaklinam Cię w szczupaka!

Na szyję żyrafy,
Na kolorowe rafy,
Na wielki ul pszczeli,
Niech was nic nie rozdzieli!
Na zęby rekina,
Na dym z komina,
Na zęby widelca,
wciąż widzę rudzielca!
Na wielkie ropuchy,
Na ogromne muchy,
Na człowieka we fraku,
Zaklinam Cię, przybądź nieboraku!
Hokus pokus…
Czary mary…
Zaklinam Cię, byś był białoszary!

Na pianie koguta- dam ci oko kruka,
Na dar nielota- dam ci ogon kota,
Na deszcz lejący z chmurki- dam ci łapki wiewiórki.
Na zerwanie sznurka- dam ci głowę szczurka,
Na nieszczęście Młodego Pana- dam Ci twarz pawiana,
Na dzieci, które się nie myją- obdaruję cię żyrafy szyją,
Na kopyta konia-dam ci ucho słonia.
Abrakadabra, abrakadabra i trochę raka
Zamienię cię teraz w szczęśliwego dziwaka.
Ach, witaj Przyjacielu mój, Diable Morski!

Nasze odpowiedzi na „List Diabła Morskiego” z wiersza Bolesława Leśmiana „Przygody Sindbada Żeglarza”
Jak tam na morza wodach? List Twój przeczytałem, nad odpowiedzią długo myślałem.
Doszedłem do wniosku, że me życie może wisieć na włosku. Prawda, przygód byłaby co niemiara, ale czy bezpiecznych, to już nie wiadomo.
Rozumiem, że lubisz dalekie wyprawy, lecz podczas nich można mieć niemiłe rozprawy, na przykład z piratami, co wymachują flagami i czaszkami. A jak nieznany złodziej, wręcz bandyta, zatopi mój statek i jeszcze spyta, czy oddam mu wszystko, co mam przy sobie?
Na koniec potwierdzę mój wybór. Nie jadę, ale powiedz lub napisz, odwiedzę Cię z chęcią, powiem Ci więcej o swoim światopoglądzie.
Do zobaczenia Druhu Przyjacielu na lądzie!
(Jakub Niklas, kl. VIC)

Drogi Kolego, Diable Morski!
W odpowiedzi na Twój list, Druhu miły, szczerze przyznaję, że pokusy te mnie zaciekawiły.
Otóż wspaniale byłoby zwiedzić świat cały. Po morzach i oceanach pływać, znaleźć skarb wspaniały. Podróże uwielbiam i zapach morskiej wody. Nie pogardziłbym królewną nieziemskiej urody. I okręt ogromny z rozpiętymi szeroko żaglami, płynący po błękitnym morzu, kołysany falami. Gdy o wujku mowa, nie zgadzam się z Tobą, Tarabuk jest zacnym poetą, pisze piękną mową. Jest mą rodziną i ważną osobą. Nie zostawię go dla pokus i nie pójdę za przygodą. Dobry dom jest jak okręt, dobry gospodarz jak kapitan. Gdy płynie przez zamiecie mokre, będzie światłem z dala witał. Morze to życie, ucieczka i cudowny raj. Morze to w przenośni oliwny gaj. Morze to także rozpacz, tęsknota, strach. Ono uczy pokory i dobrze Ci radzę- naucz się tego, ach.
No cóż poradzić, imię Twoje nie z dobra słynie, więc Przyjacielu lepiej pozostań w tej morskiej głębinie.
(Laura Sobiech, kl. VIC)

Wielki Diable Morski z morza!
Długo myślałem nad Twoim listem i odpowiem zdecydowaną odmową. Z mej posiadłości ruszyć się nie jestem gotów, bo to przyniosłoby mi wiele kłopotów.
Lecz nie chcąc zranić Twych uczuć, postanowiłem Ci pomóc, żebyś mógł się lepiej poczuć.
Twoje imię jest straszne i tak być powinno, ale mimo to wezmę Cię na swego przyjaciela, chociaż uważam
Cię za diabelskiego kusiciela.
Marząc tak o wyprawie po oceanie, zauważyłem, że moja łódź jest w strasznym stanie. Nie chcę myśleć o podróży, a na pewno nie o strasznej morskiej burzy.
W morzach kryją się różne niebezpieczeństwa i mimo mego męstwa, wiem, że nie osiągnę w walce z nim zwycięstwa. Boję się, że zamiast wspaniałej przygody mogę popaść w okropne tarapaty i niewygody. Do tego mój wuj Tarabuk! Nie zostawię go samego w domu! To byłoby coś strasznego, nie zasługuje na to. I nie godzę się z Twoim zdaniem na jego temat, ostatnio stworzył prawdziwy poemat.
Przykro mi, mój Przyjacielu. Wiem, że takich jak Ty jest niewielu, ale nie przekonały mnie Twoje argumenty. Chcąc Ci to wynagrodzić przesyłam pozdrowienia i piękne prezenty.
Kłaniam się nisko!
Sindbad-Żeglarz
(Luiza Wolska, kl. VIA)

Filifionki i Włóczykije, czyli różne postawy wobec życia

Spośród postaw tych dwóch bohaterów „Muminków”, bliżej mi do Filifinki. Lubię jak ona, siedzieć w zimowe dni w ciepłym, a także bezpiecznym domu oraz mieć blisko siebie zapasy.
Zdecydowanie nie pasuję do Włóczykija, gdyż chodził on w jesienne i zimowe dni na długie spacery. Mało przebywał w domu. Postępowania Włóczykija nie rozumiem, gdyż nie lubię spacerować w zimne i ponure dni wśród smutnych, szarych drzew i brązowej, zmarzniętej ziemi pozbawionej zielonej trawy. Niebo wtedy również jest szare i ponure, a gdy czasem przeleci jakiś ptak to tylko czarny gawron.
Jakub Słoma, kl. VIC

Ja jestem taki jak Włóczykij. Nie ukrywam się tak jak Filifionka w domu.
Dzięki wędrówkom można zobaczyć wiele ciekawych rzeczy i miejsc. Podróżnik ma wtedy czas na zadumę i przemyślenia. Może znaleźć kryjówkę na trudny okres.
Czasami lubię pobyć w bezpiecznym i suchym miejscu, gdy na dworze dzieje się coś strasznego, jak na przykład oberwanie chmury czy szaleje zamieć śnieżna.
Ale jednak bliżej mi do Włóczykija, bo mam naturę odkrywcy i podróżnika. Już same przygotowania do podróży są dla mnie ekscytujące.
Kiedy planujemy jakiś wyjazd z mamą, zawsze wyciągam mapę i opracowuję trasę. Sprawdzam też, co można będzie zwiedzić w tamtej okolicy. Gdy jestem w jakim nowym miejscu, bardzo lubię poznawać niezwykłe historie z nim związane. Tak było na przykład podczas mojej wyprawy na Dolny Śląsk, gdy słuchałem wstrząsających opowieści o tamtejszych zamkach. W niektórych podobno duchy straszą do dziś.
Jakub Niklas, kl. VIC

PORTRET MOJEJ BABCI MALOWANY SŁOWAMI

Moja babcia nazywa się Cecylia Juchiewicz, a wszystkie wnuki zwracają się do niej „Babciu Celinko!”. Jest to mama mojego taty.
Niestety, mieszkamy od siebie bardzo daleko. Ja mieszkam w Poznaniu, a moi dziadkowie w Kielcach.
Włosy mojej babci są koloru złotego jak słońce. Ma piękne, duże , niebieskie oczy. Jest ona trochę pulchna, ale to nic nie szkodzi. Najczęściej ubiera się w bluzkę w kwiaty i szare spodnie. Prawie do każdego stroju znajdzie odpowiednią torebkę. Na szyi zawsze nosi złoty łańcuszek, który dostała od swojej mamy na komunię.
Babcia wraz z dziadkiem prowadzi własną firmę. Często pracuje w domu i odbiera mnóstwo telefonów.
Kiedyś, gdy ją odwiedziłam, miałam dziurkę w spodniach, a następnego dnia już nie było po niej śladu. Była to oczywiście sprawka babci, która uwielbia szyć.
Wieczorami babcia Celinka czytała mi zawsze przepiękne baśnie , wiersze i opowiadania.
Kiedy nie jestem z nią w Kielcach, wyobrażam sobie, jak siedzi na swoim ulubionym fotelu i czyta książki.
Niektórzy mówią, że jesteśmy z babcią jak „dwie krople wody. Nie wiem, czy tak jest rzeczywiście, za to na pewno mamy podobne do siebie charaktery. Często zdarza się, że mówimy w tym samym czasie te same słowa. Jednak w wielu rzeczach nie dorównuję babci.
Malwina Juchiewicz, kl. VA

Moja babcia nazywa się Alicja Franzkowiak i jest mamą mojego taty. Do końca ubiegłego roku jeszcze pracowała, ale teraz jest już na emeryturze
Babcia Alicja ma blond włosy, niebieskie oczy, lubi nosić spodnie i koszule.
Interesuje się historią Żydów polskich i czyta wiele książek poświęconych judaizmowi. Co roku jeździ do Krakowa na Festiwal Kultury Żydowskiej. Jej ulubiona gazetą jest „Gazeta Wyborcza”.
Ja i moja babcia jesteśmy do siebie podobne, zarówno pod względem charakteru jak i wyglądu.
Zofia Franzkowiak, kl. VA

Moja babcia nazywa się Wanda Król. Jest mamą mojej mamy. Mieszka sama, ale blisko mnie, czyli w Luboniu koło Poznania. Kiedyś pracowała jako farmaceutka, teraz jest na emeryturze i zajmuje się domem oraz ogrodem. Jej kwiaty są najpiękniejsze w okolicy.
Babcia ma krótkie, kasztanowe włosy. Ubiera się ładnie. Najczęściej zakłada spodnie oraz długie bluzki. Lubi do tego nosić kolorowe apaszki.
Babcia Wanda interesuje się polityką i historią. Ogląda w telewizji głównie wiadomości. Wie, co dzieje się w kraju i za granicą. Często opowiada ciekawe historie z dawnych czasów. Lubi czytać książki i gazety. Uwielbia rozwiązywać krzyżówki i rozmawiać z koleżankami przez Skyp`a. Bardzo dobrze gotuje i piecze pyszne ciasta.
Wydaje mi się, że jestem podobny do swojej babci. Tak jak ona lubię długo spać i czytać książki. Mama mówi też, ze mam oczy takie same jak babcia.
Mateusz Trocha, kl. VA

Moja babcia nazywa się Krystyna Ceranka i jest mamą mojej mamy. Mieszka obok mnie, tuż za ścianą, więc codziennie ją odwiedzam.
Brązowy kolor włosów, eleganckie stroje i biżuteria- to atrybuty mojej kochanej babuni.
Ta miła, starsza pani pracowała kiedyś w szkole, a teraz zajmuje się swoimi wnukami, ogrodem i zwierzętami. Poza tym świetnie gotuje i szyje. Jest w tych czynnościach naprawdę dobra. Lubi też czytać książki. Często mi pomaga w różnych sytuacjach.
Ja i moja babcia mamy takie same zainteresowania. Mogę powiedzieć, że jest najlepszą babcią na świecie.
Anna Konarzewska, kl. VA

Moja babcia nazywa się Maria Pruszyńska. Mieszka ze swoim mężem Stefanem niedaleko mnie, więc często u niej bywam. Jest mamą mojej mamy.
Babcia ma rudo-brązowe włosy. Najczęściej zakłada spodnie oraz eleganckie bluzki i bardzo lubi nosić biżuterię.
Kiedyś pracowała w Instytucie Ochrony Roślin jako wirusolog, obecnie jest już na emeryturze. Główne zainteresowanie babci to ziołolecznictwo. Uwielbia też czytać wszystkie książki, jakie wpadną jej w ręce.
Ja i babcia, jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, nie jesteśmy do siebie podobne. Także nasze gusty związane z ubiorami są odmienne. Babcia, jak już wspomniałam, lubi eleganckie stroje, a ja najlepiej czuję się w t-shirtach. Poza tym babunia Maria najchętniej ogląda filmy dokumentalne i seriale, a ja wolę filmy przygodowe i bajki.
Jednak mimo tego, co nas dzieli, kocham ją ponad wszystko.
Natalia Oszmałek, kl. VA

Mój Poznań

W naszym mieście jest wiele ciekawych miejsc, które można zwiedzić. Zacznijmy od Starego Rynku, na którym znajduje się renesansowy ratusz z XVI wieku.
Codziennie na wieży ratuszowej o godzinie dwunastej można podziwiać trykające się koziołki. Ratusz otaczają przepiękne, zabytkowe kamienice. Na szczególną uwagę zasługuje znajdujący się
Przy ulicy Klasztornej barokowy kościół farny zbudowany w latach 1651- 1735. Z kolei przy Placu Wolności podziwiać można Bibliotekę Raczyńskich i zajrzeć do Muzeum Narodowego, w którym zgromadzono cenne dzieła sztuki, a na Placu Adama Mickiewicza zobaczyć Pomnik Poznański ego Czerwca. Naprzeciw tego monumentu znajduje się Teatr Wielki. Oprócz tego mamy słynne Jezioro Maltańskie z torem regatowym,
sztucznym stokiem narciarskim i torem i saneczkowym oraz termami, a także ZOO, do którego można dojechać maltańską 7.kolejką. Tylko niektóre atrakcje mojego wspaniałego miasta, do którego wszystkich zapraszamy. ( R.)

Ciekawa książka- Alfred Szklarski „Tomek w Krainie Kangurów”

Akcja powieści rozpoczyna się na początku XX wieku w znajdującej się pod zaborem rosyjskim Warszawie, a następnie przenosi do Australii.
Głównym bohaterem powieści jest Tomasz Wilmowski. Poznajemy go jako chłopca wesołego, sympatycznego i mądrego, interesującego się geografią. Wspólnie z ojcem oraz jego przyjaciółmi udaje się do Australii w celu schwytania egzotycznych zwierząt dla ogrodu zoologicznego w Hamburgu.
Tomek przeżywa w „krainie kangurów” wiele niezwykłych przygód, które autor opisuje w sposób barwny i ciekawy. Fascynujące są opisy przyrody oraz informacje o podróżnikach odkrywających nowe gatunki zwierząt i roślin. Poznajemy też elementy kultury tego regionu świata, zwyczaje i tradycje zamieszkujących go ludzi.
Przeczytałem tę książkę jednym tchem. Przeżywałem wraz z bohaterem przygody i marzę, aby kiedyś znaleźć się w Australii i zobaczyć wszystko, o czym przeczytałem w powieści Alfreda Szklarskiego, na własne oczy i uczestniczyć w podobnych jak bohater przygodach.
Jakub Dydymski, kl. VIC

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.